środa, 4 maja 2011
poniedziałek, 16 listopada 2009
O radnym i tabletkach....
Niedawno Dębicę i okolice obiegła informacja o pewnym radnym Rady Miejskiej w tymże mieście, który został przyłapany na kradzieży produktów lekopodobnych z jednego z hipermarketów. Kwestię tego co to były za tabletki pozostawię bez komentarza, bo plotki są, a im nie warto ufać. Sam zainteresowany twierdzi, że nie wie co to były za pigułki natomiast wie, że ich nie ukradł, tylko...., że wrzucili mu do torby jego koledzy, aby zrobić mu żart. Ten żart zauważyła ochrona, która sprawdziła radnego Kruczka. Tyle, że zapewne nikt na monitorze poza Zbigniewem Kruczkiem nie widział nikogo, kto wrzucił tabletki. Zbigniew Kruczek oczywiście zaprzeczał, że je ukradł, ale od wezwanej na miejsce policji mandat przyjął, tym samym przyznając się do kradzieży.
Ale nie o tym chcę pisać. Bardziej boli fakt ostatniej sesji w mieście, gdzie najpierw odwołano, a potem powołano nowego przewodniczącego komisji prawno – organizacyjnej. I został nim...radny od tabletek. Tak, tak – prawem zajmować się będzie człowiek, który ukradł towar ze sklepu. Moralność zarówno Zbigniewa Kruczka jak i reszty radnych, którzy poparli jego kandydaturę przypomina moralność Kalego. Ale niestety, jaka rada tacy przewodniczący. I nie dziwi fakt, że w mieście dzieje się tak jak się dzieje, w momencie, kiedy ludzie wątpliwej moralności obejmują funkcje.
Ale nie o tym chcę pisać. Bardziej boli fakt ostatniej sesji w mieście, gdzie najpierw odwołano, a potem powołano nowego przewodniczącego komisji prawno – organizacyjnej. I został nim...radny od tabletek. Tak, tak – prawem zajmować się będzie człowiek, który ukradł towar ze sklepu. Moralność zarówno Zbigniewa Kruczka jak i reszty radnych, którzy poparli jego kandydaturę przypomina moralność Kalego. Ale niestety, jaka rada tacy przewodniczący. I nie dziwi fakt, że w mieście dzieje się tak jak się dzieje, w momencie, kiedy ludzie wątpliwej moralności obejmują funkcje.
wtorek, 28 lipca 2009
Koń jaki jest kazdy widzi...
......piękne szlachetne zwierze, które od wieków towarzyszyło ludzkości, a nam Polakom chyba szczególnie pomagało zarówno w wygrywaniu wojen, a później kiedy na zachodzie europy powszechne były ciągniki, koń pracował w polu.Dzisiaj ciężko znaleźć gospodarstwo rolne, w którym byłby koń. Jego rola nie co się zmieniła. Teraz słuzy on do zarabiania pieniędzy. Stadniny koni, szkółki itp. Wszystko w porządku, bo przecież koń to silne zwierze. Tak silne, że niektórzy przeceniają jego moc i wytrzymałość w ekstremalnych warunkach. Tak było ostatnio w Tatrach, gdzie koń padł po przewiezieniu turystów nad Morskie Oko. To znaczy padł już na dole na Polanie Palenica ale tam już przewieziony został samochodem, gdyż nie miał sił zejść. Upał był nieludzki. Koń stoi pół dnia czekając na swoją kolej, a pół jeździ w tą i z powrotem – 9 km w jedną stronę. Sam nie jeździ, bo górala ciągnie i ceprów, którzy wyjeżdżając na górę chwalą się później znajomym – byłem w Tatrach, nad Morskim Okiem. Samo jezioro nie jest wyznacznikiem być albo nie być w Tatrach, nie wspominając, że nawet nie byli tam na nogach. No, ale przecież dzieci małe i nie dojdą. Kilka lat temu sam byłem z małym synem nad morskim. Ani przez myśl nie przeszło mi, żeby jechać bryczką. Wózek i dawaj do góry. A gdzie wózek nie mógł to nogi wystarczały. I tak przyjeżdżają cepry, wykorzystując te konie – które przecież po to są. Nie zastanowi się jeden z drugim w jakich warunkach one muszą pracować.I ostatnio jak koń padł jego właściciel stwierdził, że furmanka nie była przeludniona. Że było tyle osób ile miało być. Na furmance może znaleźć się maksymalnie 15 osób, a jak Bóg mi świadkiem nie widziałem nigdy – a nad morskim byłem wiele razy – aby tylko takie obłożenie na jeden rzut było. Góral – podobnie jak koń – jaki jest każdy widzi. Dutki i nic więcej. A jak się da zarobić 200 złotych więcej to czemu koń nie mógłby pociągnąć 17 zamiast 13 osób? Świadkowie twierdzą, że feralnego dnia było ich 21. Ile na prawdę tego nie wiem – wyjaśnią to odpowiednie służby. Ale jeśli tak było to żeby szlag trafił tego właściciela. A może dla zabawy zaprzęgniemy go do wozu i będzie zdzierał podeszwy na gorę? Przekona się jak to jest.
Zakładając, że miesiąc ma 30 dni. Każdy z górali zrobi dziennie dwa kursy. Jeden z nich kosztuje około 50 złotych do góry i 40 w dół co daje 90 złotych od osoby. Miesięczna licencja to 900 złotych, a furmana ok. 13 tysięcy. Oczywiście ten ostatni wydatek jest jednorazowy. Czyli rachunek jest prosty. Cierpienie konia miesięcznie kosztuje: 67 100 złotych. Oczywiście licząc, że co miesiąc kupowany jest nowy wóz, co jest wierutną bzdurą. A teraz, żeby nie było że się czepiam góral musi odprowadzić podatek. Oczywiście kasy fiskalnej to tam nie uświadczy tak na prawdę ale niech będzie, że odprowadza. Zostaje mu około 30 tysięcy miesięcznie. Dusza moja dla tego co da mi chociaż połowę z tego! To można pomnożyć jeszcze przez załóżmy osiem miesięcy w roku. Bo w zimie jak szlak zamknięty to nie jeżdżą.
Rachunek cierpienia konia jest prosty. Turyści jednak nie zastanawiają się nad tym. Ale, do czego zdążam. Otóż kilka lat temu chciała tam wejść prywatna firma wożąca turystów melexami. Reakcji górali można było się spodziewać dokładnie takiej, jaka ona była. Góral konkurencji nie lubi. Pomysł upadł. A może warto by się zastanowić nad tym, czy czasem nie powrócić do niego? Wiem, wiem melex to nie koń. Ale należy pamiętać, że koń to nie melex i paść może. A jak padnie to nie da się naprawić. A poza tym zapach z tych jakże zadbanych koni nie jest najprzyjemniejszy. Troszkę z ironią to napisałem, bo właściciel padniętego konia twierdzi, że zwierze było zadbane. I fajnie być może jego koń był. Ja w każdym bądź razie stwierdzam z pełną odpowiedzialnością, że od tych koni, które tyrają od świtu do nocy na trasie do morskiego zwyczajnie śmierdzi. Nie, nie śmierdzi koniem. Śmierdzi końskim łajnem. I nie pomoże tutaj czyszczenie szczotą czy jak to się tam nazywa. Konia czasem pasuje umyć.
Mam dwa apele w tej sprawie, choć jak zawsze w trakcie pisania wyjdą kolejne. Otóż kochani turyści dajcie spokój tym wspaniałym zwierzętom. Nie korzystajcie z usług fiakrów i ich koni. Przejdźcie się na nogach, a nie pożałujecie. I dla zdrowia i widoków. Pomyślcie o tych zwierzętach, które nie potrafią powiedzieć nie i idą za każdym razem, kiedy siadacie na wóz. I pomyślcie o tych góralach, którzy zacierają ręce widząc wasze pieniądze. Ja wiem, że oni z tego żyją. Ja wiem, że to jest ich źródło utrzymania. Ale znając życie i górali prowadzą jeszcze inne interesy, czyli z głodu nie umrą.
Do władz (wszelkich), które mogą coś z tym zrobić apeluję, aby przemyśleć ponownie pomysł z melexami. Może górale się przesiądą na nie? Też zarobią.
Każdy ocalony koń to już będzie sukces. Niestety, ale muszę to napisać. 15 turystów mniej sprawi, że jeden fiakr zrezygnuje, a dwa konie będą żyły normalnie. A może nie? Góral może zrobić z niego inny biznes – mięsny!
NIE DLA PRZEWOŻENIA TURYSTÓW KOŃMI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wtorek, 30 czerwca 2009
Po czterech miesiącach;)
Długo, a nawet bardzo długo nic nie pisałem tutaj na tym blogu. Brak czasu? Chęci? Chyba jedno i drugie. A przez cztery miesiące cieszy wydarzyło się wiele. Bardzo wstecz zagłębiał się nie będę. Opiszę ostatnie ciekawe i jakże dramatyczne wydarzenia z ostatnich dni. Przez Dębicę i okolice podobnie jak przez całą Polskę południową przetoczyły się gwałtowne burze i ulewy. Oj wyzalewało mieszkańcom domy, niektórzy nawet je stracili. Na szczęście deszcze ustały, jednak dopiero teraz zacznie się walka ze skutkami żywiołu. Poniżej przedstawiam kilka zdjęć z zalanej Dębicy i kilka przedstawiających skutki wielkiej wody w gminie Dębica.
DĘBICA




GMINA DĘBICA






DĘBICA
GMINA DĘBICA
środa, 25 lutego 2009
Edward Brzostowski - wzloty i upadki.

Na Allegro można kupić książkę pt. Edward Brzostowski – wzloty i upadki, napisaną przez redaktora naczelnego Obserwatora Lokalnego Ryszarda Pajurę. Pozycja ta przedstawia sylwetkę jednej z ważniejszych postaci w Dębicy, ale nie tylko. Edward Brzostowski oprócz funkcji dyrektora naczelnego potężnego niegdyś Kombinatu Rolno – Przemysłowego Igloopol pełnił także funkcje partyjne PZPR, był wiceministrem rolnictwa, prezesem PZPN-u, wiceprezesem KS Wisłoka Dębica, stworzył TS Igloopol, przemianowany później na LKS Igloopol, był posłem, a także piastował urząd burmistrza Dębicy. Człowiek nietuzinkowy. Sama książka opowiada o jego życiu, zawarte są w niej wypowiedzi bohatera oraz jego współpracowników, z którymi zetknął się przez lata swojej kariery. Wiele sytuacji opisanych w książce jest dość humorystycznych, co sprawia, że pozycja ta czyta się lekko. Polecam ją zarówno sympatykom jak i przeciwnikom „Starego”. Ale także tym, którzy nie mieli z nim nigdy styczności. Poza samą osobą Brzostowskiego autor opisuje wiele kuriozalnych spraw, jakie miały miejsce w czasach PRL-u. Ważna pozycja z punktu widzenia historycznego i chyba jedyna dotycząca i opisująca tak szeroko działalność i życie Edwarda Brzostowskiego. Jeszcze raz polecam. Cena książki jest bardzo atrakcyjna, więc to kolejny atut tej pozycji. Link do aukcji: http://www.allegro.pl/item566769043_edward_brzostowski_wzloty_i_upadki_warto.html
Podpiszcie e-petycję!
W Kanadzie co roku zabija się kilkanaście tysięcy fok? Po co? Na pewnie nie po to, żeby je zjeść. Giną przez ich cenne futra. I tylko dlatego. W internecie jest wiele stron gdzie można podpisać e-petycję, która być może uratuje inne przed tym okrutnym losem.
Po oskurowaniu resztę z tego co zostaje po tym przepięknym zwierzęciu zostaje zwyczajnie wyrzucana. O to kilka stron, gdzie możecie podpisać e-petycje: http://www.stop-rzezi-fok.ovh.org/ , http://interwencja.interia.pl/akcje/news?inf=885876 , http://www.ratujfoki.pl/ - resztę możecie sami znaleźć w internecie. Polecam przyłączenie się do akcji !Polsatowski reportaż z programu Interwencja dotyczący zbrodni w Siedliskach - Bogusz.
Pod tym adresem http://interwencja.interia.pl/news?inf=1264604 możecie obejrzeć reportaż dotyczący zbrodni w Siedliskach – Bogusz. Dziennikarze polsatowskiej Interwencji pytają o to wydarzenie między innymi siostrę jednego z morderców, będącej jednocześnie żoną zamordowanego 33 – latka. Jeśli ktoś nie widział – polecam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)